Ⓒ Copyright Lech Milewski i Tadeusz Gajl

Kopiowanie całości lub fragmentów na bezpłatnym internecie dozwolone pod warunkiem podania linku do tego blogu.

Kopiowanie na innych mediach tylko po uzyskaniu pisemnej zgody autorów.

Kontakt:
Lech Milewski: pharlap@gazeta.pl
Tadeusz Gajl:tadeuszgajl@gmail.com

Wpisy z tagiem: !954-58

piątek, 21 sierpnia 2015

Wiesia  Wiesia 

Kina warszawskie były zatłoczone po południu  i wieczorami. Kiedy tylko wystałam bilety, na jakiś film siedziałam szczęśliwa w kinie. Do kina chodziłam sama, zapominając  kim jestem i gdzie jestem. Wstawałam nie jeden raz z fotela porządnie ogłupiała. Bilet na legitymację szkolną kosztował niewiele, ale sprawdzano przy okazji, ile ma się lat. To była udręka. Do ulubionej przeze mnie Polonii, czy do Palladium, albo Syreny wpuszczano na filmy od szesnastu o wiele młodszych, ode mnie, ale tylko na wczesne seanse. Przychodzili na nie wagarowicze z tornistrami, wpuszczano ich, żeby podnieść ranną frekwencję.
Ja na wagary jeszcze nie chodziłam. Pierwszy raz poszłam trzy lata później, razem z całą klasą do nowoczesnego, pierwszego w Warszawie dwusalowego kina Muranów. Grali „Czarownicę” z Mariną Vlady, która, tak jak słyszeliśmy, rzeczywiście odsłoniła piersi i wszyscy byliśmy w szoku.

Zimą  większości kin prawie nie ogrzewano, można w nich było porządnie zmarznąć. Wydawało mi się kiedyś, po przyjściu z Polonii, w której obejrzałam „Lichwiarza Gobseka”, że odpadną mi stopy, gdy ściągałam trzewiki, tak przemarzły mi nogi.
W mieszkaniach muranowskich ledwo grzały kaloryfery, na oknie od zachodu w zimne noce zawieszaliśmy koc, stolarka była taka, że wydymał się od przepuszczanego wiatru, jak nadmuchiwany balon.
Film o Gobseku produkcji radzieckiej  nie ze wszystkim zgadzał się z przesłaniem noweli Balzaka, która weszła do balzakowskiego cyklu Komedii Ludzkiej. Lichwiarz w filmie radzieckim stanowił tylko i wyłącznie zakałę społeczeństwa. Jego ohydna twarz i  cała postura pokazywała, że przeżarł go kapitalizm, myśl o gromadzeniu pieniędzy, powiększaniu zysków, kosztem innych.
Produkcji radzieckich obejrzałam bez liku. Śmiejące się, zdrowe dziewczyny z kołchozów  śpiewały, tańczyły czastuszki i przeżywały sercowe kłopoty, ale wszystko dobrze się kończyło. Bogacze byli  brzydcy i źli, biedni  ładni i mądrzy, wiedzieli, że należy popierać partię.

Z przyjemnością obejrzałam komedię „Skarb” z Danutą Szaflarską. Była na filmie prawie tak samo elegancko ubrana, jak moja ciocia Józa z Krakowa. Zakochanego w Szaflarskiej  filmowego kierowcę autobusu grał  Jerzy Duszyński (*). Kiedy usłyszałam w radio o pojawieniu się na ekranach filmu Aleksandra Forda „Młodość Chopina” natychmiast pobiegłam. Nie żałowałam.
 „Nie ma pokoju pod oliwkami” od osiemnastu zobaczyłam dzięki naszej sąsiadce, która dostała w pracy za darmo trzy bilety, jej mąż, tak jak ona pochodzili spod Bieżunia. Mąż sąsiadki w ogóle  do kina nie chodził. Wzięła więc ze sobą mnie i swojego syna. Wpuszczali wszystkich.  Darmowe bilety na seans otrzymały różne zakłady, prawie cała sala podczas filmu spała pochrapując, zupełnie nie zainteresowana wątkiem sensacyjnym, ani niezwykłą urodą Lucii Bose, która została  Miss Italii, pokonując Ginę Lollobrygidę i Silvanę Mangano.
Ludzie się ożywili, dopiero wtedy, kiedy na ekranie pojawiły się stada baranów. Sąsiadka powiedziała do mnie, że w życiu nie widziała takich pięknych sztuk. Jej syna barany też nie obchodziły, dalej spał. Sąsiadka marzyła, żeby kiedyś jej Ziutek pracował w Pałacu Mostowskich, odległym od naszego bloku  pięć minut drogi, co się ziściło. Mieściła się w nim siedziba Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. Chodziłyśmy z moją przyjaciółką Maliną po chodniku, ułożonym tuż przy budynku Komendy na skróty do przystanku tramwajowego przy Placu Dzierżyńskiego. Ktoś nam powiedział, że od spodu w chodnik przy Mostowskim stukają alfabetem Morse`a. Natrafiłyśmy na stukanie w lecie, mając na nogach pepegi  z cienką gumową podeszwą. Było jeszcze wyraźniejsze, kiedy na chodniku stawałyśmy boso. Przejście zamknięto.
Kino  miało być ważnym instrumentem edukującym mnie, kinowidza. Posada kinooperatora, nie mówiąc o angażu dyrektorskim, była posadą prestiżową.  Dyrektorem jednego z kin był ojciec ucznia naszej szkoły, dziewczyny paskudnie mu się podlizywały.
Żeby zostać kinooperatorem należało posiadać  nie tylko zaświadczenia o niekaralności, ale i specjalne zezwolenia z podpisem Prezesa  Rady Ministrów Józefa Cyrankiewicza.

Mnóstwo ważnych ludzi  wytypowano, żeby czuwali nad kształtowaniem poprzez film mojej świadomości. Przedstawiciel Filmu Polskiego zasiadał w komisji ds. filmu Komitetu Centralnego. Na wniosek Stanisława Albrechta powołany został, jako ciało doradczo -cenzorskie, Centralny  Urząd Kinematografii  podlegający  bezpośrednio Radzie Ministrów. Przy Centrali Wynajmu Filmów działała Komisja Oceny Filmów. Z którejś z tych instytucji padła propozycja, żeby w Polsce w ogóle zaprzestać wyświetlania filmów anglosaskich i zachodnioeuropejskich, jako zatruwających umysły, ale nie przeszła. Ustalono, bez słowa sprzeciwu z jakiejkolwiek strony, że na ekranach pojawi się jeszcze więcej filmów radzieckich.

Lech

Trzy grosze Lecha.
Marina Vlady - pamiętam ją doskonale z filmu Przed potopem. To był film o grupie młodych Francuzów, którzy ogromnie się bali wojny atomowej i planowali uciec na jakąś spokojną wyspę. Wśród moich znajomych nikt nie bał się wojny atomowej, wszak wspominałem, że ludzie bardzo niechętnie podpisywali Apel Sztokholmski (zakaz broni jądrowej). Film robił furorę dzięki fryzurze Mariny Vlady - koński ogon. 
Marina Vlady odsłoniła... Tego nie pamiętam, pewnie przez ten koński ogon. Natomiast pamiętam, że odsłonięte piersi pokazała Ulla Jacobson w filmie Ona tańczyła jedno lato. Recenzja tego filmu w piśmie Film była ozdobiona zdjęciem właśnie tej sceny. Wykorzystałem tę stronę pisma do obłożenia zeszytu do Przysposobienia Wojskowego. Nauczyciel, pan Wroński, zauważył to a ja zauważyłem, że mój zeszyt mu się spodobał. Zadziwiające, google znalazło chyba setkę zdjęć Mariny V. ale na żadnym nie ma końskiego ogona natomiast wspomniane zdjęcie Ulli Jacobson wyskoczyło od razu.

* patrz komentarze.

08:45, pharlap
Link Komentarze (2) »