Ⓒ Copyright Lech Milewski i Tadeusz Gajl

Kopiowanie całości lub fragmentów na bezpłatnym internecie dozwolone pod warunkiem podania linku do tego blogu.

Kopiowanie na innych mediach tylko po uzyskaniu pisemnej zgody autorów.

Kontakt:
Lech Milewski: pharlap@gazeta.pl
Tadeusz Gajl:tadeuszgajl@gmail.com

Wpisy z tagiem: obraz

niedziela, 06 września 2015

 Tadeusz

"Kompozycja to podstawa wszelkiej działalności artystycznej. Komponować to znaczy porządkować, a przez porządek rozumiem również nadawanie sensu." to cytat z wypowiedzi prof. Fijałkowskiego. 
Kompozycja to układanie fragmentów obrazu w logicznym związku, a wszystkie one są ze zbioru elementów abstrakcyjnych: punkt, linia, kierunek, płaszczyzna. Odważnie rzucę się na oskomę wytłumaczenia  zasad realizowania takich chęci w kilkunastu zdaniach. Dzielą się one na dwie części. Aż boję się wymienić ich nazwy: forma i treść. Bo to odwieczny temat dyskusji między bardzo erudycyjnie wyposażonymi ludźmi. 

Formę determinuje znów fizjologia połączona z geometrią. Kompozycje są dwóch typów - otwarta i zamknięta. Z otwartą nie ma kłopotów - to swego rodzaju continuum - wzór zaczynający się poza obrazem czyli dziełem sztuki i kończący się także poza nim. To taka tkanina sukienkowa, która bez pięknej kobiety w nią odzianej to początku ani końca nie ma. Ot, taki Pollock dla przykładu. Bez obrazy :)  Kłopotów z nim nie ma, ponieważ artysta na otoczenie przerzuca całą odpowiedzialność wyważenia napięć, walorów, kierunków itd., a sobie zostawia satysfakcję i prestiż stworzenia takiego pomysłu. 
W wypadku kompozycji zamkniętej na artystę spada cały obowiązek uwięzienia widza w obrazie. Obraz musi być kompletem potrzebnych do przebywania w nim elementów, każdy jest powiązany z pozostałymi, wszystkie razem stanowią świat, któremu żadnych już uzupełnień nie potrzeba. A to jest kunszt prawdziwy! Każdy kierunek jest wektorem - kto z humanistów pamięta ten termin, tu wyjątkowo ważny. By oglądającego w obrazie zatrzymać, każdy wektor musi znaleźć swe zamknięcie, wyważenie, kończący jego działanie mur, by się z podwórca obrazu nie wydostał. Każdy element musi swe uzupełnienie znaleźć wewnątrz obrazu. Kryteria buchalteryjne są dość proste - przekątne i osie płaszczyzny obrazu.  Wedle nich ocenia się skuteczność układu. Zasady nie są nazbyt wyśrubowane - duże mgliste równoważą małe wyraźne lub takie same. Dochodzą ewentualne subiektywne interpretacje. Występuje zasada wyważenia przciwieństw - małe białe wyważa duże czarne, albo odwrotnie. Wektory działań grupują się, sumują i natrafiają na swe 
przeciwieństwa, negacje.
Zaskakujące może być twierdzenie, że suma napięć w obrazie powinna dążyć do zera, suma barw być szarością - pamiętając co dzieje się z mieszania kolorów dopełniających.
Homeostaza - to mi do głowy przychodzi gdy rozpatruję stan dobrze zakomponowanego obrazu. W nim kłębią się dramaty, kontrasty, ale wszystkie wzajemnie się uzupełniają, znoszą i widz nie chce tego tygla emocji opuścić, kontempluje dzianie się zwycięstw i porażek  w nieskończoność. 
Przyznaję, ze to to wizja obrazu idealnego, wizja dość poetycka. Ale tylko o formie dotychczas pisałem. 

Kolej na treść. Z nią niestety nie jest tak prosto, że można ja wyłożyć, nauczyć, wkuć i mechanicznie powtarzać. Treść to jednak trzeba mieć, po prostu trzeba mieć coś do powiedzenia i to coś musi być jeżeli nie mądre to przynajmniej oczekiwane, chciane. Ta treść chciana, oczekiwana i lubiana to przeważnie szmira. I dlatego mamy dużo artystów. Czasami zdarza się, że artysta chce powiedzieć coś zupełnie innego niż poprzednicy i wtedy ma ciężkie życie, bo nikt na obce treści nie czeka.  Ale pożyteczniej sprawę ujmując - sposoby pokazania treści także wynikają z fizjologii i tysięcy lat trwania kultury. Kierunek w prawo jest ku przyszłości - jak bieg słońca i księżyca. Kierunek w górę jest optymistyczny, pełen nadziei i pozytywnej siły jak rośnięcie drzew. Ciemna plama na górze jest cięższa niż taka sam na dole - na dole to może być po prostu kamień, a na górze to jest zagrożenie. Linia pionowa jest faktem i zdarzeniem, akceptacją, pozioma jest tylko polem działania, bezruchem, sceną do jeszcze niezdefiniowanych wydarzeń. Punkt lub plama po stronie lewej chce iść do przodu, a ta po prawej  straciła już nadzieję na cokolwiek. 
To są te najprostsze formy, pojedyncze elementy i psychologiczna interpretacja ich lokalizacji. Ich konfiguracja to już nieskończona ilośc kombinacji. A przecież na obrazie przedstawiającym  nie geometryczne znaki występują, lecz części ciała, ubioru, pejzażu, przedmioty, całe ich gromady. Świadoma kontrola zjawiska tworzenia nie jest możliwa, musi być uruchomiona intuicja, podświadomość, która jest sumą osobistej wrażliwości i treningu. Ten drugi ma wagę olbrzymią - widać analogię np. do zwyczajnego chodzenia - nie jest możliwe świadome kierowanie każdym z mięśni do tego potrzebnych, o których nawet nie wiemy, a jednak chodzimy. Wrażliwość natomiast jest darem - czyim to nie ma znaczenia. 

Z czasów studiów zostało mi tylko parę obrazów, kilkanaście szkiców. Jeden obraz jest szczególny, bo jego replika wisi u Lecha w australijskim salonie.

W pustce ciemnego wszechświata nastąpiło cięcie siły kosmicznej. Pozytywne bo pionowe, ku przyszłości bo pochylone w prawo i w prawo się rozwija. W miejscu końca cięcia pojawiła się doskonałość, idealne koło światła.  Pojawił się też brak jakiś, pustka szybko uzupełniona doskonałością drugą - kołem mniejszym, pochodnym, ale dynamiczniejszym, jakby pulsującym. Z niego kapryśna biologiczna, subiektywna linia wije się, drogi szuka. Na prawo od linii cięcia rozwija się i pęcznieje w przyszłość jasność, nadzieja, dobro. Czy ludzkie kapryśne i zawodne poszukiwania drogi znajdą rozwiązanie, dobrą przyszłość? Nie wiadomo. Ciemności, niepewności po lewej i po prawej stronie wybuchającego cudu podwójnych narodzin jest tyle samo. Siła kosmicznego cięcia jest ogromna wobec cienkiej drżącej nitki ludzkiego śladu. Ale ta siła służy właśnie tej słabości, dla niej rozpościera jasność prącą w przyszłość. Rozmyty w ruchu łuk tej jasności podobny do łuku od drżącej ręki - wybór, skutek to czy wzór, wskazówka?

Tak to można formę i treść tego obrazka opisać. Ale to dużo później napisałem. Obrazek malowałem intuicyjnie.
Pęknięcia farby to wynik starości i marnych materiałów używanych na studiach, na jednym blejtramie bywało i po kilka obrazów jeden na drugim.
Mój obrazek można przeanalizować bez literackich skojarzeń, komentarzy i emocji. Oto próbka takiej analizy formalnej bez ukazywania treści. 

P.S. Od Lecha - wszystkie wpisy Tadeusza na temat sztuki można wyświetlić klikając w tag Sztuka - KLIK.