Ⓒ Copyright Lech Milewski i Tadeusz Gajl

Kopiowanie całości lub fragmentów na bezpłatnym internecie dozwolone pod warunkiem podania linku do tego blogu.

Kopiowanie na innych mediach tylko po uzyskaniu pisemnej zgody autorów.

Kontakt:
Lech Milewski: pharlap@gazeta.pl
Tadeusz Gajl:tadeuszgajl@gmail.com

O tym blogu

Dlaczego dziecko komuny?

Odpowiedź jest oczywista - w PRL spędziłem 38 lat dzieciństwa, młodości i początki dorosłości.

Jednak nie wyssałem komuzimu z mlekiem matki, wprost przeciwnie. Moja Matka i cała nasz rodzina uważali ustrój narzucony Polsce za nieszczęście zarówno państwa jak i swoje osobiste.

Na pewno gdyby Polska odzyskała niepodległość w przedwojennym kształcie moje życie ułożyłoby się zupełnie inaczej. Ale czy lepiej?
W moim życiu przypadek odegrał ogromną rolę, cały szereg przypadków. Bilans tych losowych zdarzeń jest według mnie bardzo dodatni. Miałem niezwykłe szczęście gdyż wszystko mogło potoczyć się inaczej.
Wydaje mi się, że istotnym czynnikiem napędzającym to przypadkowe szczęście było traktowanie życia jak snu a temu z kolei sprzyjały otaczające mnie paradoksy.

Głównym paradoksem była właśnie ta niechęć całego mojego otoczenia do komunizmu. Podzielałem tę niechęć, ale z drugiej strony widziałem przecież, że każdy miał jakiś dach nad głową, że każdy miał pracę, że była bezpłatna służba zdrowia i edukacja.
Matka mówiła - gdyby nie ta komuna, to bracia Ojca zaopiekowaliby się tobą.
A ja czułem, że zarówno Ona jak i ja nie bylibyśmy zadowoleni z tej opieki.

Ten paradoks zaowocował wspomnianym wcześniej poczuciem życia we śnie. Matka wpajała we mnie poczucie wyższości - rządzi nami hołota, my jesteśmy ulepieni z lepszej gliny.
Z jednej strony poczucie to pomagało nam przetrzymać ciężkie chwile a było ich sporo. Z drugiej strony właśnie "komunie", ogólnemu wyrównaniu pozycji społecznej, zawdzięczaliśmy to, że nasza bardzo nędzna egzystencja materialna nie oznaczała degradacji.

Co istotne to gdy los przeniósł nas do innego kraju i ustroju okazało się, że lepiej się nie budzić. Nasza egzystencja bardzo się zmieniła, ale nie odczuwam wielkiej zmiany jakościowej.