Ⓒ Copyright Lech Milewski i Tadeusz Gajl

Kopiowanie całości lub fragmentów na bezpłatnym internecie dozwolone pod warunkiem podania linku do tego blogu.

Kopiowanie na innych mediach tylko po uzyskaniu pisemnej zgody autorów.

Kontakt:
Lech Milewski: pharlap@gazeta.pl
Tadeusz Gajl:tadeuszgajl@gmail.com

Blog > Komentarze do wpisu

Rok 1981- Kontrasty

 Tadeusz

Rok 1981 był szczególny, nadzwyczajny - rok politycznego przewrotu, wybuchu nadziei i na koniec paroletniego zatrzaśnięcia wszystkiego. W styczniu zespół redakcji Kontrastów  usunął własnymi silami konformistycznego naczelnego. Nowy był równolatkiem  zespołu, gotowy rzucić się wir politycznej dysputy o wolności, prawie i sprawiedliwości. Formalnie jeszcze nie był kimś, a więc niczym nie ryzykował. Przez cały rok teksty zaangażowane  przeciw dzierżącej  władzę jedynej partii zdominowały pismo mimo istnienia cenzury. Utraciłem tym samym malutki graficzny monopolik na opozycję polityczną. Niemniej kilka miesięcy nadal istniałem na łamach.
Styczeń 1981. Czy stolica ma szansę? Ten rysunek to dwa symbole - pycha władzy i społeczeństwo. Władza to oczywiście jedynie słuszna partia dzierżąca całkowitą kontrolę we wszystkich organach państwowych i wszystkich miejscach decyzyjnych i siłowych. Prowincja - ludzie gorszego sortu, pozbawieni skutecznej prawnie siły swej reprezentacji. Ale co paw znaczy każdy wie - gdy skuli ogon jest tylko krzykliwym bezsilnym ptakiem. 


Luty 1981. Oficjalna propaganda lansowała hasło odnowy, władza w rękach ludzi właściwych bo nowych. Koniec rządów poprzedniej ekipy to był marazm gospodarczy i ambicjonalny, załamanie nadziei na podniesienie dobrobytu i postępu pojawiającego się jeszcze parę lat wcześniej. Jak pokazuje historia - wybuchy niezadowolenia i rewolucje wybuchają nie w najgorszych okresach, lecz gdy postęp polepszania bytu jest zbyt wolny, rozczarowujący. 

Marzec 1981. Wszystkim znany plakat pokazujący jedynie słuszną i jej głównych przewodników partię jako sternika Polski, tu ukazujący jak ta wiodąca partia jest kierowana przez karła -  pompatyczna fasada ma marne zaplecze i złe kompetencje. Aż się dziwię, że ten rysunek przeszedł przez cenzurę. 

 

 

 

Kwiecień 1981. W prasie bardzo częste były cytaty z Marksa o zasadach socjalizmu, sprawiedliwości społecznej, obronie praw robotników. Ich wymowa dokładnie zaprzeczała słuszności polityki uprawianej przez jedynie słuszną partię. A u Marksa o chłopach nic. Ale nie tylko o chłopów mi chodziło. Są grupy zawodowe, także i dziś, bez możliwości protestu skutecznego. Nauczyciele, pielęgniarki i salowe, strażacy, obecni bezrobotni, ludzie pracujący na szaro - oni nie mieli i nadal nie mają siły by skutecznie przekonać o swych racjach.

Maj 1981.  "Rzucili demokrację" to nawiązanie do częstego zawołania do sąsiadów czy znajomych - rzucili mięso, cukier, albo zapałki. Termin "rzucili" dziś dla młodzieży niezrozumiały oznaczał dostępność towaru w sklepie. Łagodniejsze określenie było w pytaniu "co tu dają" czyli co jest do kupienia. Możliwość swobodnego wyrażania swych sądów o rządzie była jeszcze większym rarytasem dla narodu niż głupia kiełbasa czy masło. Entuzjazm wypowiedzi był ogromny i powszechny. Euforia ogarnęła masy pracujące miast i wsi. Czasami miało to nawet anarchistyczny wydźwięk, co stało się później pretekstem do dramatycznych wypadków w grudniu.

Czerwiec 1981. Znów partia jako sternik narodu i państwa. Ale obraz jej już inny. Zapowiadany nadzwyczajny programowy zjazd jedynie słusznej partii wciąż odkładany był z powodu dynamicznie zmieniającej się sytuacji społecznej. Partia nie wiedziała co robić by zachować swą władzę i jednocześnie uspokoić nastroje wybuchowe, spontaniczne i wymykające się spod wszelkiej kontroli. Demonstracje w obronie demokracji i o nią samą stały się niemal codziennością. Fale bardzo już burzliwe. Pytanie o ojca to ukryte zagrożenie żandarma nadzorującego cywilną politykę. 

Lipiec 1981. Wydawnictwa oficjalne były pod coraz ostrzejszą kontrolą cenzury. Każdy tekst czy rysunek odczytywany był przez odbiorców jako aluzja polityczna. Nawet brak tekstu był kpiną z systemu politycznej prewencji! Pusta chmurka pokazuje knebel zakładany ludziom przez cenzurę. Ten rysunek w innym czasie i w innym miejscu byłby po prostu bezsensowny.

 

 

Sierpień 1981. W zakładach przemysłowych, coraz częściej trwały strajki domagające większych praw dla ludzi pragnących usunięcia nadzoru partyjnego nad wszystkim - od sztuki poprzez naukę do produkcji i mediów. Skutkiem tego produkcja malała, zaopatrzenie było coraz gorsze, rodziny borykały się z trudnościami z zaopatrzeniem w podstawowe artykuły. 

 

 

Od września miesięcznik Kontrasty zredukowany został o kolejny arkusz drukarski czyli 8 stron. Bardzo aktywni koledzy dziennikarze nie mieścili się w okrojonym miejscu wypowiedzi. Słowo było ważniejsze od obrazka, na moje rysunki zabrakło miejsca. 
W listopadzie, gdy szykowałem grudniową okładkę, największym lękiem było zagrożenie bratnią pomocą radziecką. To był powszechny strach, wbrew późniejszym gadaniom o braku takiej groźby. Mój szwagier lat wówczas 30 powiedział, że jeżeli "oni" wejdą to pójdzie do lasu walczyć. Mieliśmy wszyscy szczęście, że pokazane pod choinką na okładce żołnierskie buty były polskie a nie sowieckie, nie było tysięcy ofiar jak na Węgrzech. Ale gwiazda na choince na parę lat została czarna.

Cały nakład został zmielony z powodu stanu wojennego. Zostało kilka egzemplarzy przemyconych z drukarni. 

sobota, 19 grudnia 2015, tg1940

Polecane wpisy

Komentarze
2015/12/20 02:25:47
Aluzja, niuanse, finezja.
Dzisiaj każdy może bezkarnie porównać lidera nielubionej partii do niemieckigo dyktatora sprzed 80 lat.
Syci i bezpieczni ludzie maszerują pod emblematami Polski Walczącej.
Na wszelki wypadek wspomnę, że Polska Walcząca działała w opisanych tu warunkach - KLIK.