Ⓒ Copyright Lech Milewski i Tadeusz Gajl

Kopiowanie całości lub fragmentów na bezpłatnym internecie dozwolone pod warunkiem podania linku do tego blogu.

Kopiowanie na innych mediach tylko po uzyskaniu pisemnej zgody autorów.

Kontakt:
Lech Milewski: pharlap@gazeta.pl
Tadeusz Gajl:tadeuszgajl@gmail.com

Blog > Komentarze do wpisu

Rok 1980 - opinia Gwiazd

W lutym 2011 roku odwiedziła Melbourne legendarna para - pan Andrzej Gwiazda i jego żona, pani Joanna Duda-Gwiazda.  

Spotkanie z nim odbyło się na Polanie w Healsville. Polana w Healsville to polonijny ośrodek położony w bardzo malowniczej okolicy - KLIK. Nasze dzieci wyjeżdżały tam wielokrotnie na letnie i zimowe wakacje.

Legendy

Przyjechałem na Polanę wraz ze znajomą, osobą bardzo zaangażowaną w pracę społeczną. Zaraz po przyjeździe znajoma zgłosiła się do pomocy a ja dołączyłem do grupki mężczyzn popijających piwo.
Zorientowałem się, że w większości są to osoby, które wyjechały z Polski przed wprowadzeniem stanu wojennego. Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce dało im preferencje w uzyskaniu prawa wjazdu do Australii.
Mam dużo szacunku dla tych ludzi. Mieli znacznie gorszy punkt startowy niż ja. Nie przywieźli ze sobą żadnych pieniędzy, nie mieli doświadczenia w pracy poza Polską, w chwili przyjazdu znali gorzej ode mnie albo wcale nie znali angielskiego. Mimo to większość z nich osiągnęła lepszą ode mnie pozycję materialną. Niewątpliwie lepszy materiał emigracyjny.

Już po chwili poczułem się w ich towarzystwie obco. Zaskoczyło mnie, że ci ludzie, młodsi ode mnie o 5-15 lat, mieli zupełnie inny obraz Polski niż ja. W rozmowach przeważala złość i drwiny pod adresem komuchów, którzy kiedyś rządzili Polską i nadal mają w niej wielkie wpływy. Rozmowy stawały się coraz gorętsze. odniosłem wrażenie, ze jest to moralna rozgrzewka przed ostatecznym rozprawieniem się z tajnym współpracownikiem Bolkiem.

Bardzo zaskoczyło mnie, że przebywałem w Australii już prawie 30 lat, wiekszość naszych kontaktów to Polacy, ale takich jak ci, w tym dniu na Polanie, jeszcze nie spotkałem.

Spora sala była zapełniona, ponad 200 osób. Państwo Gwiazdowie zostali entuzjastycznie przywitani. Centralnym tematem było - kiedy pan A. Gwiazda zorientował się, że Lech Wałęsa jest agentem komuny i dlaczego nie zareagował. 
Zorientował się od razu. Nie zareagował... nie miał dowodów czarno na białym a jako wiceprzewodniczący Solidarności był w bardzo niezręcznej sytuacji - mógł być oskarżony, że chce wysadzić przewodniczącego z siodła żeby zając jego stanowisko. A poza tym... proszę państwa, gdziekolwiek pojawił się Wałęsa tam ludzi ogarniał jakiś obłędny entuzjazm, temu niesposób było się oprzeć.

Moje wrażenia ze spotkania na pewno są nieco mgliste i zdeformowane. Na szczęście zachowałem tekst wywiadu jakiego państwo Gwiada udzielili Tygodnikowi Polskiemu w Melbourne. Wywiad przeprowadziła pani Jagoda Williams. Poniżej kilka cytatów...

"Co by było gdyby... Gdyby mnie wybrano na przewodniczącego KK. Jaruzelski nie mógłby czekać aż "S" przygotuje się do stanu wojennego, musiałby uderzyć szybciej. Cała polska i światowa opinia publiczna szybko zostałaby przekonana, że stan wojenny to wina extremy, czyli moja. Wałesę wykreowaliśmy na rozsądnego zbawcę narodu, który umie postępować z komuną. Jedynego człowieka, który potrafi komunę oszukać, a narodowi zapewnić niepodległość. 
Taka propaganda wspierana przez kapitał korporacyjny, Wolną Europę, Głos Ameryki, 'siły' Związku Radziekiego, miejscową agenturę i część Kościoła odniosłby niewątpliwy sukces. Być może 'okrągły stół' były o kilka lat wcześniej. Być może Gorbaczow wcześniej mógłby ogłosić likwidację komunizmu."

I jeszcze jedno...
"Wszystkie analizy wskazują, że decyzja o odrzuceniu komunizmu zapadła około 1968 roku w najwyższych kręgach KGB i GRU (wywiad wojskowy). W spisek wciągano coraz szersze kręgi służb specjalnych, a nie trudno się domyslić, że spoiwem spisku była nadzieja na wielkie korzyści materialne. Korzyści z przechwycenia na własność majątku narodowego. Proces przygotowania pierestrojki prowadzony był w uzgodnieniu z decydentami 'Zachodu' czyli USA.
(...) W 1980 roku, po dziesięcioletnim okresie przygotowań, być może władcy bloku komunistycznego byli juz gotowi do pierestrojki. Być może Polskę wybrano na teren rozpoczęcia akcji.  Być może prowokowane w 1980 roku strajki miały stworzyć uwiarogodnienie procesu.
Lecz tu nastąpił wypadek przy pracy. Polacy dali się sprowokowac i utworzyli Solidarność. A Solidarność z całą pewnościa nie pozwoliłaby na przejęcie majątku przez sekretarzy i pułkowników ani na jego wyprzedaż i zrujnowanie."

Zbyt odległe to dla mnie sprawy żebym mógł wyrazić jakąś opinię na ich temat. Przyznam się, że wiele argumentów przemawia mi do przekonania. 
Tylko nie mogę się zorientować czy Lech Wałęsa (agent Bolek czy też nie) przysłużył się spiskowcom z KGB i kapitałowi korporacyjnemu czy też skomplikował ich działania. 

Atmosfera spotkania była bardzo gorąca. Podejrzewam, że gdyby L. Wałesa był gdzieś pod ręka to nie wyszedłby cało.
Goście i dyskutanci poszli pośpiewać przy ognisku. Nie bardzo wiedziałem co ze sobą  zrobić. Na szczęście pod ręką była moja znajoma i poprosiła mnie o pomoc przy sprzątnięciu sali. Odrobina pracy fizycznej bardzo dobrze robi na spokojny sen.

piątek, 11 grudnia 2015, pharlap
Tagi: 1980

Polecane wpisy

Komentarze
2015/12/11 12:38:09
Władcy Syonu, szatan, masoni, illuminati... Widzę tylko dwie drogi - uwierzyć i się zabić i nie uwierzyć i żyć dalej na miarę swoich możliwości. Trzecie wyjście czyli uwierzyć i żyć dalej to męka i wściekła zgryzota przez resztę życia. Ja jestem gorącym zwolennikiem drogi drugiej.
-
Gość: Piotr Z., *.ph.ph.cox.net
2015/12/11 13:19:22
Bolek czy nie Bolek, tak czy owak, Polska i Polacy maja sie dzisiaj znacznie lepiej niz za czasow komuny.